Trener, który nauczył Hrubieszów biegać. Wspomnienie o Andrzeju Kulczyńskim
Pięć zwycięstw w plebiscycie na najlepszego trenera województwa, kilkudziesięciu medalistów Polski — z Dorotą Grucą na czele — i pasja fotograficzna, która ocaliła obrazy hrubieszowskiego sportu. Wspominamy śp. Andrzeja Kulczyńskiego, legendarnego trenera Unii.
Kiedy w 2022 roku Hrubieszów świętował sto lat swojego sportu, dyrektor HOSiR-u Marek Watras na pytanie, z czym kojarzy mu się sport w mieście, odpowiedział krótko: z lekkoatletyką — bo jego trenerem był świętej pamięci Andrzej Kulczyński. Takich ludzi jak Watras, którym to nazwisko ustawiło życie, są w Hrubieszowie dziesiątki. Pięciokrotny zwycięzca plebiscytu na najlepszego trenera województwa odszedł w lutym 2017 roku, ale jego bieżnia wciąż się kręci.
Człowiek z charyzmą
Przeżył 74 lata, z czego większość oddał hrubieszowskiej lekkiej atletyce. W pożegnaniach — od Polskiego Związku Lekkiej Atletyki po Tygodnik Zamojski — powtarzało się jedno słowo: charyzma. Wybitny działacz sportowy, szczególnie zasłużony dla zrzeszenia Ludowych Zespołów Sportowych, wieloletni pracownik Hrubieszowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, pomysłodawca i organizator setek imprez — od szkolnych biegów po zawody rangi wojewódzkiej. A przede wszystkim: trener sekcji lekkoatletycznej Unii Hrubieszów, przez dekady jeden z dwóch filarów tej sekcji obok Marka Ambrożego Kitlińskiego. W 1995 roku, podczas przełajowych mistrzostw Polski juniorów w Mokrem, obaj odebrali ramię w ramię odznaki „Zasłużony Trener PZLA".
Kilkudziesięciu medalistów Polski
Sukcesy przyszły szybko. Już w 1974 roku na przełajowych mistrzostwach Polski LZS juniorów w Błażejewku jego podopieczny Janusz Wilczek zdobył złoto na 2 kilometry, a Łucja Watras brąz na 1500 metrów. Potem lista tylko rosła: przez karierę trenerską wychował kilkudziesięciu medalistów mistrzostw Polski i reprezentantów kraju — wśród nich Dorotę Grucę, późniejszą wieloletnią gwiazdę polskich biegów i siedmiokrotną zwyciężczynię wojewódzkiego plebiscytu, Marię Paczos, Marzannę Ulidowską, Irminę Kwaśniewską, Ewę Mosur, Zbigniewa Sadleja, Józefa Kurzawę, Roberta Łukasiewicza, Pawła Szostaka, Agnieszkę Łatkę, Maję Hojdę i rodzeństwo Watrasów. W plebiscycie Tygodnika Zamojskiego na najlepszych trenerów województwa wygrywał aż pięć razy — do dziś to jeden z najlepszych wyników w czterdziestoletniej historii rankingu.
Była i przygoda, o jakiej opowiada się latami: w maju 1989 roku sztafeta Unii pojechała na uliczne biegi do Łucka i ku zdumieniu pięćdziesięciu zespołów z trzech republik radzieckich wygrała całe zawody — a wśród prowadzących ją trenerów był oczywiście Kulczyński.
Oko, które zatrzymało czas
Miał jeszcze jedną pasję, o której wielu dowiedziało się w pełni dopiero po jego śmierci: fotografię. Przez lata dokumentował aparatem hrubieszowski sport — i to właśnie jego zdjęcia stały się trzonem wystawy „Historia pewnego zdjęcia… W klimacie hrubieszowskiego sportu", otwartej w Hrubieszowskim Domu Kultury na stulecie sportu w mieście. Na tej samej jubileuszowej gali w 2022 roku przyznano mu pośmiertnie pamiątkowy medal 100-lecia.
Odszedł 19 lutego 2017 roku, po długiej i ciężkiej chorobie. Pożegnano go w kościele św. Mikołaja w Hrubieszowie, spoczął na cmentarzu w Strzyżowie. Ale wystarczy stanąć przy bieżni na stadionie HOSiR-u w dzień zawodów — tych samych, które kiedyś wymyślał i organizował — żeby zrozumieć, że trener Kulczyński wciąż tu jest. W ludziach, których nauczył biegać, i w mieście, które nauczył kibicować.