Snajper z Hrubieszowa. Dawid Nowak — 52 gole w ekstraklasie i kariera, która przeżyła własny upadek
Wypatrzony w trzeciej lidze, w Bełchatowie wyrósł na jednego z najlepszych napastników ekstraklasy i ośmiokrotnego reprezentanta Polski. Potem przyszedł najtrudniejszy rozdział — i powrót, który też wiele o nim mówi.
Kiedy w 2009 roku ogólnopolskie portale rozkładały jego grę na czynniki pierwsze, kolega z szatni Patryk Rachwał mówił wprost: to znakomity piłkarz, przed nim wielka kariera, może nawet w europejskim klubie. Dawid Nowak — 178 centymetrów i 68 kilogramów czystej zadziorności — był wtedy jednym z najlepszych napastników ekstraklasy. Chłopak z Hrubieszowa, który strzelał gole najlepszym, zagrał osiem razy dla Polski, a potem przeszedł przez najtrudniejszy rozdział swojej kariery — i wrócił.
Z trzeciej ligi do ekstraklasy w pół roku
Urodził się 30 listopada 1984 roku w Hrubieszowie i w piłkę zaczynał grać w grupach młodzieżowych Unii. Dalej droga wiodła przez Szkołę Mistrzostwa Sportowego w Łodzi, Zdrój Ciechocinek i Toruński KP — futbol daleki od świateł reflektorów. Wypatrzyli go tam działacze GKS-u Bełchatów: jesienią 2005 roku był czołowym strzelcem dawnej trzeciej ligi, a już na początku 2006 podpisywał kontrakt z klubem ekstraklasy. Zaczynał jako rezerwowy, ale o swoim potencjale krzyknął w Pucharze Ekstraklasy: dziewięć goli w ośmiu meczach. Od wiosny 2007 roku był już w pierwszym składzie — i to jemu powierzono rolę następcy Radosława Matusiaka, sprzedanego do włoskiego Palermo.
Osiem meczów z orłem na piersi
Nie zawiódł. Niepozorny z sylwetki, wygrywał pojedynki z obrońcami o głowę lepiej zbudowanymi — waleczny, uparty, zawsze tam, gdzie bolało. W sezonie 2008/09 strzelił dziesięć ligowych goli i był wymieniany wśród najlepszych piłkarzy rozgrywek. W lutym 2008 roku zadebiutował w reprezentacji Polski w wygranym meczu z Finlandią; łącznie w latach 2008–2011 zagrał w kadrze osiem razy, a znakomita pierwsza połowa 2010 roku — sześć występów w pół roku — dawała mu realne nadzieje na walkę o Euro 2012. W samym Bełchatowie spędził siedem sezonów; w 2013 roku przeniósł się do Cracovii, gdzie w 35 meczach dołożył 9 bramek. W sumie w polskiej lidze rozegrał 186 spotkań i strzelił 52 gole.
Upadek i powrót
Jesienią 2014 roku przyszedł cios, którego nie zadał żaden obrońca: kontrola antydopingowa wykryła w jego organizmie zabronioną substancję. Sprawa zakończyła się przed komisją dyscyplinarną PZPN dyskwalifikacją i blisko dwuletnią przerwą — o szczegółach tamtej historii napisano już wystarczająco wiele. Dla tej opowieści ważniejsze jest, co zrobił potem: nie zniknął. Wrócił na boisko jesienią 2016 roku w Termalice Nieciecza, potem grał jeszcze w Puszczy Niepołomice i Garbarni Kraków, a karierę zamknął na własnych warunkach w 2019 roku. Dziś jest po drugiej stronie linii — pracuje jako trener, ostatnio w sztabie ekstraklasowej Pogoni Szczecin. Droga z Hrubieszowa na szczyt bywa kręta. Ale jak pokazuje historia Dawida Nowaka — nawet z najgłębszego dołka da się wrócić na murawę.